Uważam się za katolickiego tradycjonalistę i uczestniczę w Mszach świętych w klasycznym rycie rzymskim tzw. trydenckim . Ma to przyczyny nie tylko estetyczne ceremoniał, łacina czy nawet dotyczące samej liturgii która jest dla mnie przeżyciem duchowym znacznie większym niż nowa Msza , ale też światopoglądowe - odpowiada mi twarde i surowe przedsoborowe podejście Kościoła do wielu spraw. Pozostaję jednak w pełnej łączności z Rzymem. Akceptuję, że nasz Jeden Kościół bogaty jest mnogością różnych ruchów i różnych społeczności, ale oczekuję od innych katolików choćby minimum tolerancji dla moich przekonań.
RSS
poniedziałek, 29 września 2008
Informacja dla Czytelników mojego bloga
Jak zapewne większość z Was zauważyła, od pewnego czasu nie pojawiają się tu nowe wpisy. W międzyczasie zostałem za to redaktorem działu Religia na portalu konserwatyzm.pl. Zapraszam więc do lektury portalu (w szczególności działu religijnego ;)) i oznajmiam, że w najbliższym czasie nowych wpisów tutaj raczej nie należy się spodziewać.
14:23, papista-is-me
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 sierpnia 2008
Czego protestanci nie dostrzegają w Piśmie Świętym
MBCz
 
Oto jedno z czytań z wczorajszego świątecznego dnia:
 
(Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab)
Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów - a na głowach jego siedem diademów - i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna - mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca.
 
Katolicy w Niewieście opisaną przez św. Jana w księdze Apokalipsy widzą Matkę Boską. Protestanci, nieuznający "kultu maryjnego" dostrzegają tu jedynie alegorię Kościoła. Objawienie św. Jana jest tekstem niezwykłym, kryjącym w sobie wiele znaczeń, tak więc te dwie interpretacje wcale nie muszą się wykluczać. Nie mogę jednak się nadziwić niedostrzeganiu tutaj przez protestantów Matki Boskiej. Kim niby ma być Niewiasta, która porodziła Syna, pasącego narody żelazną rózgą? Jest to określenie które często pojawia się w starotestamentowych zapowiedziach nadejścia Mesjasza. Nie ma więc wątpliwości, że opisaną tu niewiastą jest Matka Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
 
Dlaczego protestanci tego nie dostrzegają?
16:17, papista-is-me
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 czerwca 2008
SZOKUJĄCE (!!!) doniesienia o abp. Gocłowskim :)

Poniżej link do oryginalnego zrzutu ekranu ze strony GazWybu:

http://img117.imageshack.us/img117/9936/gw02ia4.jpg

Po prostu SZOK! Zwłaszcza jeśli chodzi o te środowiska, na które abepe ma być rzekomo otwarty :)

źródło: Forum Frondy 

22:19, papista-is-me
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 maja 2008
Lektury i spotkania
Jednym z przejawów miłości do Matki Naszej Kościoła jest dobra znajomość jej historii. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie zawsze mamy możliwość ją poznać, nie zawsze mamy czas na pogłębione studia tego zagadnienia, nie każdy też musi być dyplomowanym historykiem. Tym niemniej, powinniśmy wykazywać się wolą poznania historii Kościoła i w miarę naszych możliwości wykorzystywać nadarzające się ku temu okazje.
 
orlandis
 
W tym miejscu pragnąłbym polecić wszystkim książkę x. Józefa (Jose) Orlandisa "Kościół katolicki w drugiej połowie XX wieku", wydaną w ubiegłym roku przez POLWEN, przetłumaczoną z języka hiszpańskiego przez dra Pawła Skibińskiego. Jest to opracowanie bogate w fakty, a zarazem łatwe w lekturze. Pozytywem tej pozycji jest obalanie nadinterpretacji zarówno środowisk tradycjonalistycznych, jakoby prawdziwy Kościół katolicki przestał istnieć po Vaticanum Secundum, jak i modernistycznych, zdających się niekiedy odrzucać wszystko, co przedsoborowe. Książka będąca dziełem obiektywnym, w pełni naukowym pokazuje bardzo pieknie ciągłość historii Kościoła, to że stoi on - jako Mistyczne Ciało Chrystusa - poza i ponad czasem - choć oczywiście pielgrzymuje w czasie.
 
wojciechowski 
 
W Klubie Nowogrodzka 44 (odwiedziny w którym gorąco polecam wszystkim, na stałe lub czasowo przebywającym w Warszawie - ów Klub to bardzo cenna inicjatywa ex-posła Krzyśka Bosaka) odbyło się we wtorek spotkanie z prof. Michałem Wojciechowskim, pierwszym w Polsce świeckim profesorem teologii katolickiej, a zarazem znanym propagatorem wolnego rynku, niestrudzenie wykazującym, że pomiędzy nauczaniem Kościoła a taką formą organizacji gospodarki nie istnieje żadna sprzeczność - i czyniącym to w znacznie bardziej udany sposób niż Michael Novak. Ukazała się zresztą nowa książka profesora, więc każdy będzie mógł sobie wyrobić opinię o jego argumentacji
 
opusdei
 
Jakiś czas temu stwierdziłem, że powinienem zaangażować się w jakąś wspólnotę kościelną, że pójść w niedzielę, a czasem i w tygodniu do kościoła, modlić się czytać Pismo we własnym zakresie to za mało. Potrzebowałem czegoś więcej. Udałem się na rozważanie do ośrodka akademickiego prowadzonego przez Opus Dei - i był to strzał w dziesiątkę! Rozważanie, choć relatywnie krótkie, dało mi bardzo wiele. Sądzę, że chyba będę musiał zacząć uczęszczać do tego ośrodka regularnie.
 
00:45, papista-is-me
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 maja 2008
Ezra Pound - Ballada o chwackim komotrze

Ezra Pound 

 

EZRA POUND

BALLADA O CHWACKIM KOMOTRZE


(Szymon Zelota wypowiada ją w jakiś czas po Ukrzyżowaniu)




Czyśmy kumpla stracili, chwackiego komotra,

Przez drzewo i przez klechów, ludzkości zakały?

Wszystkich dzielnych chłopaków komoter uwielbiał,

Kochał morze, okręty i skały.



Trzeba było zobaczyć ten uśmiech, jak przyszły

Razem z tłuszczą po niego oddziały,

„Najpierw puścicie tych tutaj! - rzekł chwacki komoter-

Bo będziecie mieć w piekle udziały”.



Kazał przejść nam pod włóczni wysokich łukami,

W jego śmiechu szyderstwa dźwięczały:

„Czemuście mnie nie wzięli, gdym chodził po mieście

Sam jak palec?” Watahy milczały.



Raz ostatni z nim wspólnie piliśmy na zdrowie

Krwawym winem – gdzież lepsze kordiały?

Nasz kumoter to nie był katabas bez ikry,

Ale człek jak się patrzy, wspaniały.



Sam widziałem, jak chyba stu chłopa przegonił

-A miał tylko rzemieni pęk mały-

Bo potężny święty budynek obsiedli,

By na handlu tam zbić kapitały.



Chociaż sprytnie spisali te wszystkie kawałki,

On nie zmieści się w książce ich cały,

Bo był gościem, co kocha okręty i morze,

A nie myszą, co zżera szpargały.



Jeśli im się wydaje, że mają komotra

To z nich błazny i kpy, i cymbały.

Mówił chwacki kumoter: „Na ucztę dziś idę,

Choć na drzewie zawisnę, zmarniały”.



„Widziały wasze oczy chorych uzdrowienie

I wskrzeszenie umarłych widziały,

Dziś ujrzą rzecz większą, ujrzą, jak na drzewie

Ducha Bogu oddaje człek śmiały”



Synem Bożym był przecie, ale był nam bratem,

Jego usta nas braćmi nazwały,

Sam widziałem jak rzesze ogromną poskramia

I jak wisi na drzewie, zmarniały.



Ani pisnął, gdy gwoździe mu w ręce wbijali,

Gdy strumienie krwi ciepłej tryskały

Nawet gończe psy nieba krwawego zawyły,

Lecz on milczał jak kamień omszały.



Sam widziałem, jak rzeszę ogromną poskromił

W Galilei, wśród wzgórz, pełen chwały,

Skowytali, gdy kroczył środkiem spokojny

-Oczy szare miał, szare jak skały.



I jak morze, co żadnej żeglugi nie zniesie,

I nad którym dmie wiatr rozszalały…

Jak w Genezaret wody wzburzone poskromił,

Tak słowami uciszył tłum cały.



Ludziom chwacki kumoter był nauczycielem

Za przyjaciół miał wichry i skały,

Jeśli im się wydaje, że go nam zabili,

To z nich błazny i kpy, i cymbały.



Sam widziałem, jak z plastra miodowego pożywał,

Kiedy wisiał na drzewie zmarniały.



(przekład Leszek Engelking)

Ukrzyżowanie Giotto

14:40, papista-is-me
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 maja 2008
Nadrabiając zaległości
Niestety, liczne ostatnio obowiązki - naukowe i nie tylko - nie pozwalają mi w ostatnim czasie aktualizować bloga w takiej częstotliwości, w jakiej bym chciał, a także zamieszczać odpowiednio długich tekstów na odpowiednio długie tematy, jak to sobie wymarzyłem. Tym niemniej, obiecuję, że w maju trochę nowych notek się pojawi.
 
 
spe salvi 
 
Polecić chciałbym kilka pozycji, które w ostatnim czasie miałem okazję przeczytać. Przede wszystkim zabrałem się za re-lekturę encykliki Ojca Świętego Benedykta XVI Spe salvi. Piękna ta encyklika w przystępny i mądry sposób przedstawiam nam nowotestamentową prawdę o nadziei, którą mamy dzięki naszej wierze. Ojciec Święty nie stroni w niej też od spraw publicznych - jest to w istocie jedna wielka polemika z nihilistycznymi i materialistycznymi prądami, pustoszącymi zachodnią kulturę. Do przeczytania m.in na stronach internetowych Stolicy Apostolskiej.
 
pearce 
 
Książka, z którą warto się zapoznać, to Pisarze nawróceni Josepha Pearce'a - zbiór barwnych i porywających opowieści o bardzo ciekawym intelektualnie środowisku anglosaskich pisarzy XX wieku. Śledzenie drogi od niewiary do poznania Prawdy zawsze jest fascynujące - szczególnie, że Pearce opisuje kilka naprawdę spektakularnych przejść na katolicyzm, które dla mnie są nawróceniami radosnymi po dwakroć.
 
kwb
 
I wreszcie "Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej" x. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego - książka godna polecenia dlatego, że autora cechuje dążenie do prawdy, którą poznać należy (i w kontekście tego zdania proszę odczytywać moją poprzednią notkę o abp. Wielgusie), zaś jej lektura wyraźnie wskazuje, że z próby, w jakiej znalazł się w czasach PRL, polski Kościół wyszedł jako całość zwycięsko.
17:35, papista-is-me
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 kwietnia 2008
Obrońcy arcybiskupa Wielgusa mieli rację

Wielgus 

Na przełomie 2006 i 2007 roku polskim kościołem wstrząsnęła tzw. afera arcybiskupa Wielgusa. Jak zapewne pamiętamy, chodziło w niej o to, że nowy metropolita warszawski okazywał się być - a przynajmniej tak zdawały się sugerować ujawnione dokumenty - wieloletnim współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Zarówno polski Kościół, jak i w ogóle uczestnicy debaty publicznej podzielili się wtedy na "wielgusardów" i "anty-wielgusardów", a podziały te szły zupełnie w poprzek podziałów zwyczajowych. Trudno mi dziś pisać o swojej postawie w tamtych dniach - byłem wtedy niestety odległy od Kościoła katolickiego i napisałem dość plugawy tekst w protestanckim "Idź pod prąd". Po moim powrocie do Kościoła identyfikowałem się jednak z obozem "anty-wielgusardów" i polemizowałem, tak prywatnie, jak i na łamach publicznych z "wielgusardami" z kręgu Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, zwłaszcza doktorem Adamem Wielomskim. Wina arcybiskupa wydawała mi się tak oczywista, a obrona agenta tak niestosowna, że widziałem w postawie KZMu element jakiejś gry politycznej. Teraz dostrzegłem, że to dr Wielomski miał rację, a ja się myliłem.

Jak to? Czyżbym natrafił na jakieś niepodważalne dowody niewinności abp Wielgusa? Bynajmniej, inaczej niż dla Pana Adama, w świetle dostępnych nam dowodów, fakt współpracy hierarchy z bezpieką nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości. Nadal uważam, że abp Wielgus zrobił źle, kłamiąc i idąc w zaparte. Inaczej niż większość "anty-wielgusardów" nie widzę w nim jakiegoś demona - widzę człowieka, który zapewne bardzo przeżywa osobistą tragedię. Ciężka sytuacja, w jakiej niecałe półtora roku temu znalazł się polski Kościół nie jest bowiem winą jedynie "anty-wielgusardów" czy też "wielgusardów" - po części jest winą samego arcybiskupa, faktu, że nie umiał on sobie poradzić sobie ze swoją przeszłością. Inaczej, niż większość "wielgusardów", przekonują mnie bowiem argumenty wskazujące na agenturalność arcybiskupa. Uważam, że wielką szkodą jest to, że nie umiał on publicznie do swoich win przyznać się i przeprosić za nie - byłoby to wielkim  gestem, budzącym najwyższy szacunek tak z chrześcijańskiego, jak i ogólnoludzkiego punktu widzenia. Nikt nie byłby wówczas w stanie zaprzeczyć, że abp Stanisław Wielgus będzie godnym metropolitą warszawskim. Nie ma co jednak nad tą sprawą się rozwodzić - jeżeli abp Wielgus rzeczywiście winien był kolaboracji z komunistyczną bezpieką, winien swą winę wyznać i pokutować za nią, jeśli zaś został spotwarzany - należy mu się pełna rehabilitacja!

flaszka

Skoro jednak nie przekonuje mnie teza o tym, że abp Wielgus był czysty, czemu przyznaję rację jego obrońcom? Do rewizji mojego stanowiska skłoniła mnie sytuacja wobec spodziewanego objęcia metropolii gdańskiej przez Sławoja Leszka Głódzia (dodam od razu, że bynajmniej nie jest to mój "faworyt" wśród kościelnych hierarchów!). Mamy do czynienia ze zmasowaną krytyką tego kapłana przez liberalne media - a to, że "zbyt konserwatywny", a to że "radiomaryjny". Nie jest to krytyka wynikając po protu z artykulacji swoich poglądów. Jej ogólny ton jest taki, jakby jej celem miało być nakłonienie czynników kościelnych do zmiany decyzji. Odpowiedzią na tę kampanię prasową jest  Oświadczenie Konferencji Episkopatu Polski:

Od pewnego czasu odnotowuje się w środkach społecznego przekazu niepokojące sygnały, sugestie czy nawet żądania podważające kompetencję Stolicy Apostolskiej w dziedzinie obsadzania stolic biskupich. Tego typu działania stanowią niedopuszczalną metodę wywierania nacisku na wewnętrzne sprawy Kościoła oraz są próbą ograniczania jego autonomii.


Przypominamy, że Stolica Apostolska reprezentowana przez Nuncjusza Apostolskiego w Polsce i w porozumieniu z Konferencją Episkopatu Polski stosuje autonomiczną procedurę kanoniczną obsady stolic biskupich. Próby jej ograniczania i kontrolowania były podejmowane od wieków przez reżimy absolutystyczne, próbujące zawładnąć wszystkimi wymiarami życia człowieka. Ostatnio miało to miejsce w czasach komunistycznych. Kościół powszechny i Kościół w Polsce zawsze bronił wolności swoich decyzji personalnych.

Stwierdzamy z ubolewaniem, że w naszym kraju pojawiają się obecnie próby podważania usankcjonowanej od lat praktyki wyboru biskupów diecezjalnych przez naciski, także za pomocą środków społecznego przekazu, włączając w to również media publiczne. Działania te przynoszą szkodę Kościołowi i społeczeństwu, zwłaszcza że w dyskusjach używany jest język niechęci, podziałów i antagonizmów.

Te działania są równocześnie zaprzeczeniem wychowawczej roli mass mediów, które zamiast budowania ducha jedności i tworzenia płaszczyzn porozumienia, zamieniają się w narzędzia służące szerzeniu nieufności i podejrzliwości. Skutkiem takiej działalności będzie nieuchronne pogłębienie podziałów i uprzedzeń w społeczeństwie.
W imię wspólnego dobra Ojczyzny wzywamy wszystkich do zaniechania podobnych praktyk, a ludzi Kościoła prosimy o przyjmowanie decyzji Ojca Świętego w duchu wiary i zrozumienia, tak jak czyniliśmy to w latach pontyfikatu Sługi Bożego Jana Pawła II.

+ Józef Michalik
Metropolita Przemyski
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

+ Stanisław Gądecki
Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

+ Stanisław Budzik
Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, dnia 10 kwietnia 2008 r.

"Wielgusardzi" mieli rację o tyle, że "sprawa Wielgusa" mogła okazać się precedensem, prowadzącym do faktycznego uszczuplenia autonomii Kościoła - pod naciskiem "opinii publicznej". Zaczęłoby się od sprawy pozornie słusznej - walki z agenturą w Kościele - a skończyło na mieszaniu się czynników świeckich w sprawy Kościoła. Tak więc, czy się to komuś podoba, czy nie, z punktu widzenia Matki Naszej Kościoła, to "wielgusardzi" mieli rację.

12:38, papista-is-me
Link Komentarze (5) »
sobota, 05 kwietnia 2008
Dowcip teologiczno-polityczny

Jan Maria Rokitaariusz

 

Jan Maria Rokita przeniósł się wehikułem czasu na początek IV w. Spotkał Ariusza . Rozpoczeli dysputę filozoficzno teologiczną. W pewnym momencie Ariusz pyta:

-W jakiego ty w ogóle Boga wierzysz?

-Wierzę w Boga w Trójcy Jedynego - odpowiada Rokita.

Ariusz się obruszył:

-To niedobrze, ponieważ Syn nie jest współistotny Ojcu. Może chciałbyś zrewidować swoje wierzenia?

-Nigdy! Nicea albo śmierć! 

Dowcip jest autorstwa kolegi Łukasza, którego erdecznie pozdrawiam. 

01:09, papista-is-me
Link Dodaj komentarz »
Dziwne zainteresowanie "Egzorcyzmami Annelise Michel"

 

Annelise Michel

 

W Wielki Czwartek Telewizja Polska pokazała film dokumentalny "Egzorcyzmy Annelise Michel", który zresztą na swoim blogu zawczasu polecałem. Film był bardzo ciekawy, jednak po jego emisji na forach internetowych rozgarzała dyskusja - czy wolno upubliczniać nagrania z egzorcyzmów. Oczywiście nie wolno - zarówno dlatego, że zabrania tego prawo kanoniczne, jak i dlatego, że dla osoby nieprzygotowanej, niezaznajomionej z tematem, taki film może okazać się wręcz szkodliwy! Co do autentyczności samego opętania nie wątpliwości - wystarczy wsłuchać się w dźwięki wydobywające się z Annelise - żaden człowiek nie jest w stanie tak "mówić".

Samym przypadkiem interesowałem się od dawna - od kiedy obejrzałem film "Egzorcyzmy Emily Rose", oparty na kanwie własnie tych wydarzeń. Co niepokojące, po obejrzeniu dokumentu zacząłem odrzucać "optymistyczną" interpretację (przesłanie od Matki Boskiej przychodzącej jakoby do  Annelise). Prawda wydaje się być znacznie bardziej przerażająca - wygląda na to, że demony w okrutny sposób wszystkich zwiodły. Więcej można na ten temat przeczytać w bardzo ciekawym artykule pana Michała Buszewskiego na stronie konserwatyzm.pl .

Dlaczego piszę o "dziwnym zainteresowaniu"? Jakiś czas temu protestant "Haereticus" pisał na swym blogu "Wolna Myśl Religijna" o dziwnym zdarzeniu - mianowicie za pomocą statystyku stat4u stwierdził, że jego blog jest dosłownie oblężony ludźmi, łączącymi się z różnych miejsc, który wpisują w wyszukiwarkę słowo "agnostyk". Stwierdziłem, że z moim blogiem dzieje się coś podobnego - w zasadzie większość osób, które na niego wchodzą, poszukuje informacji o... egzorcyzmach Annelise Michel. Wprawdzie frazy z wyszukiwarki są różne - na ogół "Egzorcyzmy Anne" i "Egzorcyzmy Anny", a także np. "dziennik Annelise Michel", "stosunek Kościoła katolickiego do Annelise Michel", "beatyfikacja Annelise Michel", ale poza tym sytuacja wydaje się być analogiczna do tej, opisanej przez Haereticusa. Zastanawia mnie do wszystko...

00:52, papista-is-me
Link Komentarze (2) »
Nowy numer Pro Fide, Rege et Lege
1Encyklika Spe salvi zmienia wszystko. Nie ma tu mowy ani o państwie socjalnym realizującym zasady ewangeliczne, ani o sprawiedliwości społecznej, ani o ekumenizmie, ani o potrzebie obrony „godności ludzkiej” i obronie praw człowieka. Ta encyklika to – jak określił to Prezes KZM Ludwik Skurzak bezpośrednio po zakończeniu jej lektury  – prawdziwy „traktat reakcyjny”

"W dniu 30 listopada 2007 roku wybuchła prawdziwa bomba, jaką było ogłoszenie encykliki Spe salvi przez Ojca Świętego Benedykta XVI. Dokument ten wpisuje się w pewną logikę działań naszego papieża, mających na celu restaurację tradycyjnego katolicyzmu pośród posoborowych zgliszczy i ruin. Przypomnijmy, że my – tradycjonaliści pokornie i z zachowaniem należytego szacunku od dawna zgłaszaliśmy nasze wątpliwością w stosunku do posoborowej liturgii, rozumienia Kościoła w nauczaniu Soboru Watykańskim II (słynne stwierdzenie, że prawda jedynie „trwa” w Kościele) oraz dziwacznego nauczania społecznego ocierającego się o lewicową wizję polityczną i społeczną. Już w numerze 59 Pro Fide, Rege et Lege mogliśmy Państwu przynieść dobrą nowinę, że Msza święta w tzw. rycie trydenckim znów może być swobodnie odprawiana dzięki papieskiemu motu proprio, zaś Kościół katolicki ponownie stał się tym jedynym Kościołem, gdzie prawda nie tylko „trwa”, ale „jest” (Odpowiedzi na pytania dotyczące niektórych aspektów nauki o Kościele).

Sceptycy, nieprzejednani krytycy posoborowego Kościoła – dla których Benedykt XVI był tylko dobrze zakamuflowanym modernistą (a więc tym groźniejszym niż prości uczniowie Karla Rahnera i Yvesa Congara) – mówili wtedy, że to nadal za mało. Nic to, że przywrócono starą liturgię, że Kongregacja Nauki Wiary wyprostowała soborowe stwierdzenie o „trwaniu” – przecież Rzym nie odciął się od dziwnego przekazu zawartego w posoborowej katolickiej nauce społecznej, a więc modernizm nadal obowiązuje. Encyklika Spe salvi zmienia wszystko. Nie ma tu mowy ani o państwie socjalnym realizującym zasady ewangeliczne, ani o sprawiedliwości społecznej, ani o ekumenizmie, ani o potrzebie obrony „godności ludzkiej” i obronie praw człowieka. Ta encyklika to – jak określił to Prezes KZM Ludwik Skurzak bezpośrednio po zakończeniu jej lektury  – prawdziwy „traktat reakcyjny”."


/ze słowa wstępnego Adama Wielomskiego/

Spis treści

Dr Adam Wielomski: Drodzy Czytelnicy

Dział numeru: Spe salvi

Ks. dr hab. Tomasz Stępień: „Spe salvi“ a współczesny katolicyzm
Dr Adam Wielomski: „Spe salvi w perspektywie politycznej
Dr Lech Szyndler: Aspekty filozoficzne nadziei w encyklice Benedykta XVI „Spe salvi”
Antonio Socci: Co oznacza przepiękna encyklika Benedykta XVI na temat nadziei?

Polityka

Ludwik Skurzak: Od zniechęcenia do nadziei
Paweł Bała: Elementy doktryny geopolitycznej Hermanna Rauschninga i Władysława Studnickiego
Dr Aleksander Stępkowski: „Kochaj i rób, co chcesz”. Rzecz o etyce, prawie, miłości własnej i o państwie prawa

Idee

Dr hab. Jacek Bartyzel, prof. UMK: Substancjalne i akcydentalne krytyki demokracji
Dr Romuald Piekarski: Leo Strauss jako krytyk demokracji
Tomasz Pajęcki: Ontologia demokracji
Bernard Anthony: „Oskarżenia o faszyzm to oczywiście tradycyjny repertuar lewicy”

Religia

Dr Radomír Malý: Czeski ruch katolicki na przełomie XIX/XX wieku i jego krytyka demokracji
Dr Witlod Dziedzic: Teka lasandrysty
Artur Rumpel: Taniec w kulturze staropolskiej
o. prof. Benedykt Huculak OFM: Opór Cerkwi Moskiewskiej

Filozofia

Nagroda imienia Profesora Mieczysława Gogacza
Elżbieta Luks: Teologiczne a filozoficzne poznanie Boga na podstawie „Summa Theologiae” św. Tomasza z Akwinu
Lesya Savytska: Metafizyczne i antropologiczne podstawy w etyce M. Gogacza i K. Wojtyły. Studium porównawcze
Jan Zatorowski: Koncepcja sumienia i jego funkcji w ujęciu współczesnych tomistów polskich
Weronika Szczepkowska: Rola przyczynowania celowego w strukturze bytu u Arystotelesa, św. Tomasza z Akwinu i Mieczysława Gogacza

Lektury

Deklaracja większości
Manifest hrabiego de Chambord
Deklaracja Action Française
Charles Maurras: Demokracja: słowo
Charles Maurras: …wzniesiemy nową arkę
Frederick D. Wilhelmsen: Ideario, ideologia i katolicka filozofia polityczna

Nowości z prawej półki

=================
Cena: 12 PLN plus koszty wysyłki (3 PLN).

Zamówienia proszę kierować na ręce Jarosława Kornasia, na adres mailowy: kornas@capitalbook.pl (telefon kontaktowy: 600 32 28 63).

źródło: konserwatyzm.pl

Wklejam w całości, bo cóż mogę dodać od siebie? Zapowiada się ciekawie, a nawet bardzo ciekawie. Po prostu nie mogę się doczekać, aż nabędę nowe Pro Fide i pogrążę się w lekturze! Na uwagę zasługuje, że pod redakcją doktora Adama Wielomskiego pismo to poświęca coraz więcej uwagi tradycjonalizmowi katolickiemu - już poprzedni numer był prawdziwą kopalnią wiedzy na temat encykliki Pascendi Dominici gregis.

00:18, papista-is-me
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
statystyka